Rozwój

Trudne dziecko

Nieważne, czy zaliczamy przysłowiową wpadkę, czy zaplanowaliśmy rodzicielstwo. Dla rodzica, który kiedykolwiek pomyślał o dziecku, będzie ono darem niebios. Czy w międzyczasie nasza pociecha, w swej drodze ku dorosłości, nie zostanie jednak na chwilę diabełkiem? Zapewne, a znając życie, przyprawiać będzie mamę i tatę o bóle głowy, spowoduje przedwczesną siwiznę i ogólnie da w kość. Trudne dziecko to nie lada wyzwanie dla całej rodziny.

Nie ma sensu liczyć na to, że dzieci będą zawsze grzeczne, że nigdy nas nie zdenerwują, nie zawiodą naszego zaufania i pozwolą się prowadzić posłusznie za rączki. We wczesnej fazie dzieciństwa jest nam przy tym najłatwiej, nawet pomimo zarywanych nocy i częstych, niemowlęcych dolegliwości, doprowadzających nas do zgryzoty. Za to im starsze, tym coraz bardziej ciekawskie i mnóstwo energii wysysa z nas pilnowanie na każdym kroku, żeby nic nie zbroiły. I czy właśnie, to nasze zachowanie jest słuszne?

Trudne dziecko – Jak sobie z nim poradzić?

Powstrzymywanie na każdym kroku dzieci przed zabawą, będącą z naszego punktu widzenia niebezpieczną, często przynosi skutki odwrotne od oczekiwanych. Nie wytraciwszy nadmiaru energii, maluch kumuluje ją w sobie, a gdy tylko odwrócimy wzrok, psoci tak, że załamujemy ręce z rozpaczy. Czy jest na to rada? Złoty środek, który możemy ustalić, by z czystym sumieniem oznajmić sobie i otoczeniu, że jesteśmy wspaniałymi rodzicami? Pomimo setek tysięcy najrozmaitszych publikacji naukowych i poradników wydanych przez mniej lub bardziej dojrzałych domorosłych psychologów, złotego środka nie ma. Niestety zła wiadomość jest taka, że popełnianie przez nas błędów w wychowaniu już tak. Dla pocieszenia: naturalnych i nieuniknionych, a dalej sprawa zaczyna czasami wyglądać tak, że sąsiedzi i nauczyciele stwierdzają, że mamy trudne dziecko. Możliwe i trzeba w tym wypadku coś zrobić.

Nie może to być jednak napaść na nie. Skoro ma kłopoty poza domem, oznacza to, że dom i rodzina muszą być dla niego enklawą, oparciem i ostoją. Schronieniem, gdzie będzie mógł się poczuć bezpiecznie i przez nikogo nieatakowany. Nie oznacza to jednak, że mamy być pobłażliwi ponad wszelką miarę i nie zwrócić uwagi na kilka kwestii. Przede wszystkim powinniśmy pozyskać jak najwięcej informacji. Postarać się dowiedzieć, na czym w największym stopniu jego rozbrat ze społeczeństwem polega. Poprosić o szczerą rozmowę i nie dać się zbyć jej namiastką. A także, po rozważeniu za i przeciw ukarać. Tylko jak?

Niezbyt dotkliwie, o ile nie była to już recydywa, ale najważniejsze, żebyśmy nigdy nie urządzali pokazówki. Karania albo karcenia naszego dziecka przy jego rówieśnikach, czy swoich przyjaciołach, by im pokazać, kto sprawuje rządy w domu. Publicznie zachowujemy się taktownie, aby ono nawet przez chwilę nie pomyślało, że jest niekochane albo że w domu rodzinnym jest mu źle. Spokój jest zawsze sprzymierzeńcem.

[Głosów:1    Średnia:5/5]